Wielu pacjentów odkłada leczenie kanałowe, gdy ból samoistnie ustępuje. Niestety brak bólu nie oznacza wyleczenia – zwykle świadczy o tym, że miazga zęba obumarła, a infekcja przenosi się dalej. Wyjaśniam, jakie konsekwencje niesie zaniechanie leczenia endodontycznego i dlaczego warto działać, zanim pojawią się powikłania.
Infekcja rozprzestrzenia się poza ząb
Bakterie z martwej miazgi przez otwór wierzchołkowy przenikają do kości i tkanek okołowierzchołkowych. Powstaje przewlekłe zapalenie, które na zdjęciu RTG widoczne jest jako przejaśnienie wokół korzenia. Z czasem może rozwinąć się torbiel lub ropień wymagający nacięcia i leczenia chirurgicznego.
Utrata zęba i kości
Nieleczony proces zapalny niszczy kość wokół korzenia. W zaawansowanych przypadkach ząb staje się ruchomy i konieczna jest ekstrakcja, a odbudowa braku wymaga implantu lub mostu protetycznego. Ubytek kości może dodatkowo utrudnić późniejszą implantację.
Przewlekły stan zapalny obciąża organizm
Ogniska zapalne w jamie ustnej są źródłem bakterii, które wraz z krwią mogą docierać do odległych narządów. Zęby z martwą miazgą wiąże się między innymi z powikłaniami u pacjentów z chorobami serca, cukrzycą oraz z ryzykiem zapalenia zatok szczękowych.
Objawy, których nie wolno ignorować
- ból samoistny, zwłaszcza nocny, lub ból narastający przy nagryzaniu,
- przedłużona reakcja na ciepło,
- zmiana koloru zęba na szary,
- przetoka – „krostka” na dziąśle, z której sączy się treść,
- obrzęk policzka lub powiększone węzły chłonne.
Leczenie kanałowe pod mikroskopem ratuje ząb
Współczesna endodoncja w powiększeniu, z koferdamem i termicznym wypełnieniem kanałów, daje wysoką skuteczność nawet w trudnych przypadkach. Zachowanie własnego zęba jest zawsze rozwiązaniem tańszym i bardziej fizjologicznym niż jego usunięcie i odbudowa. Szczegóły w opisie leczenia kanałowego pod mikroskopem.