Piaskowanie i skaling bywają mylone lub traktowane jako zamienniki. W rzeczywistości to dwa różne zabiegi higienizacyjne, które najlepiej działają razem. Wyjaśniam, czym się różnią, jakie dają efekty i dlaczego warto połączyć je na jednej wizycie w gabinecie.
Skaling – usuwanie kamienia nazębnego
Kamień nazębny powstaje z zmineralizowanej płytki bakteryjnej i odkłada się przy brzegu dziąsła oraz między zębami. Nie da się go usunąć szczoteczką. Skaling wykonuję skalerem ultradźwiękowym, który rozbija złogi nad- i poddziąsłowe. Zabieg jest kluczowy dla zdrowia dziąseł – eliminuje główną przyczynę ich zapalenia.
Piaskowanie – usuwanie osadów i przebarwień
Piaskowanie polega na oczyszczaniu powierzchni zębów strumieniem wody, powietrza i drobnoziarnistego proszku. Usuwa osad po kawie, herbacie, winie i papierosach oraz płytkę z trudno dostępnych miejsc. Nie usuwa twardego kamienia, ale doskonale doczyszcza zęby po skalingu i rozjaśnia ich odcień.
Który zabieg daje lepszy efekt?
- Zdrowie dziąseł: skaling – usuwa przyczynę zapalenia.
- Estetyka: piaskowanie – usuwa przebarwienia i przywraca gładkość szkliwa.
- Trwałość efektu: połączenie obu zabiegów zakończone polerowaniem, które utrudnia ponowne odkładanie osadu.
Dlaczego warto połączyć je na jednej wizycie?
Pełna higienizacja obejmuje skaling, piaskowanie, polerowanie i fluoryzację. W tej kolejności zęby są najpierw oczyszczone z kamienia, potem z osadów, a na końcu wygładzone i wzmocnione. Taki zabieg zalecam co 6 miesięcy, a u palaczy i osób z chorobami przyzębia – co 3–4 miesiące. Ceny znajdziesz w cenniku.
Czy zabiegi są bolesne?
Skaling może powodować chwilową nadwrażliwość, zwłaszcza przy odsłoniętych szyjkach – w takich przypadkach stosuję znieczulenie powierzchniowe. Piaskowanie jest bezbolesne. Po zabiegach przez kilkanaście godzin warto unikać barwiących pokarmów.